Jak 47 paneli oświetliło wejście do pasażu w Bydgoszczy
Zimą słońce w Bydgoszczy zachodzi już przed 16:00, a wejście do pasażu przy ul. Gdańskiej 19 zawsze wydawało się wtedy ponure. Zamiast montować kolejne energochłonne lampy, postawiliśmy na technologię pod stopami, montując 47 naszych paneli kinetycznych. Teraz każdy klient idący rano po kawę do pobliskiej kawiarni dokłada swoją cegiełkę do darmowego oświetlenia całego korytarza.
Ciemny korytarz i 2174 kroki na godzinę
W połowie października 2024 roku stanęliśmy przed prostym wyzwaniem w centrum Bydgoszczy. Zarządca pasażu przy ul. Gdańskiej narzekał, że koszty oświetlenia części wspólnych wzrosły o 12% rok do roku. Największym problemem było wejście o powierzchni 28 metrów kwadratowych, gdzie światło musiało palić się non-stop od świtu do zamknięcia o 21:00. Pomiary wykazały, że między godziną 8:00 a 10:00 rano przechodzi tędy średnio 2174 osoby na godzinę. To ogromny potencjał kinetyczny, który do tej pory po prostu marnował się w płytkach chodnikowych.
Postanowiliśmy wyciąć fragment starej nawierzchni i wstawić tam 47 naszych paneli kinetycznych. Każdy z nich ma wymiary 50 na 50 centymetrów i jest wykonany z kompozytu, który wygląda jak ciemny beton, ale kryje w sobie mechanizm generujący energię. Prąd prosto z betonu to nie magia – to fizyka, którą zamknęliśmy w solidnej obudowie odpornej na deszcz, śnieg i piasek wnoszony na butach z ulicy. Wiedzieliśmy, że jeśli ten system zadziała tutaj, poradzi sobie w każdym miejscu w Polsce.
Podczas prac przygotowawczych musieliśmy wziąć pod uwagę, że fundament podłogi w tym starym budynku nie był idealnie równy. Różnica poziomów wynosiła 2.4 centymetra na odcinku czterech metrów. Nasz zespół, składający się z trzech monterów, musiał najpierw wykonać nową wylewkę stabilizującą. To był kluczowy etap, bo panele muszą leżeć stabilnie, by każda pionowa siła nacisku była efektywnie zamieniana na obrót wewnętrznego rotora. Bez precyzji na tym etapie, energia uciekałaby w luźne połączenia.
Działa, gdy ludzie chodzą – to nasza główna zasada przy projektowaniu tego pasażu.

Trzy dni pracy i technologia pod stopami
Sam montaż mechanizmów trwał dokładnie 31 godzin rozłożonych na trzy dni robocze. Pracowaliśmy głównie wieczorami, między 19:00 a 23:00, żeby nie blokować przejścia dla lokalnych przedsiębiorców i ich klientów. Pierwszej nocy rozebraliśmy 14 metrów kwadratowych starych płytek. Drugiej nocy montowaliśmy okablowanie i system akumulatorów o pojemności 4.2 kWh, który schowaliśmy w małej szafce technicznej pod schodami. Trzecia noc to był wielki finał: osadzanie 47 paneli i testowanie ich pod obciążeniem.
Technologia pod stopami wymaga, by każdy panel był połączony z centralnym sterownikiem za pomocą ekranowanych przewodów. Zastosowaliśmy kable o przekroju 2.5 mm, co przy tak małym napięciu (system pracuje na 12-15 Voltach) minimalizuje straty przesyłowe. P.S. Szczerze mówiąc, najtrudniejsze nie było samo podłączenie elektryki, ale idealne docięcie paneli przy krawędziach filarów. Użyliśmy do tego tarcz diamentowych i zajęło nam to 4 godziny więcej, niż planowaliśmy, ale efekt wizualny musiał być perfekcyjny.
Zastosowane przez nas rozwiązanie nie jest jakąś abstrakcyjną wizją przyszłości. To twarda, mechaniczna konstrukcja. W środku każdego modułu znajduje się element piezoelektryczny oraz mały układ magnetyczny. Gdy stopa naciska na powierzchnię, panel uginający się o zaledwie 4 milimetry wprawia w ruch mechanizm, który indukuje prąd. Ten prąd trafia bezpośrednio do oświetlenia LED o łącznej mocy 84 Watów, które zamontowaliśmy w suficie pasażu. To wystarczy, żeby w korytarzu było jasno nawet w najbardziej pochmurny dzień.
Twarde dane: 3.2 kWh darmowej mocy dziennie
Po pierwszym pełnym tygodniu działania systemu, zebraliśmy dane z licznika zamontowanego w szafce sterowniczej. Wyniki nas zaskoczyły, bo były o 9% lepsze niż nasze wstępne wyliczenia z biura w Bydgoszczy. W poniedziałek system wygenerował 3.12 kWh, we wtorek 3.24 kWh, a w rekordową środę, kiedy w pasażu odbywała się promocja w sklepie odzieżowym, licznik pokazał 3.68 kWh. To oznacza, że oświetlenie wejścia stało się całkowicie samowystarczalne energetycznie.
Dla właściciela budynku te 3.2 kWh dziennie to oszczędność rzędu 430 złotych w skali miesiąca, biorąc pod uwagę obecne taryfy dla przedsiębiorców w Bydgoszczy. Może nie brzmi to jak miliony, ale w skali roku mówimy o kwocie ponad 5100 złotych, która zostaje w kieszeni zarządcy. Co więcej, panele nie wymagają żadnego serwisu poza przetarciem ich raz na tydzień zwykłym mopem z wodą. Mechanizm jest obliczony na 14 milionów kliknięć, co przy obecnym ruchu daje nam około 7 lat bezawaryjnej pracy.
Często słyszymy pytania, czy taka podłoga nie jest śliska, gdy spadnie deszcz. Otóż nie. Powierzchnia paneli na ul. Gdańskiej ma specjalną strukturę mikroporowatą, która ma wyższy współczynnik tarcia niż standardowy polerowany gres. Testowaliśmy to w zeszły wtorek, kiedy nad Bydgoszczą przeszła ulewa. Nawet przy mokrych podeszwach nikt się nie poślizgnął. Bez zbędnego lania wody: to rozwiązanie po prostu działa i jest bezpieczniejsze od tradycyjnych płytek, które po deszczu zamieniają się w lodowisko.
Mniej watów z sieci to niższe czynsze dla naszych najemców, co cieszy wszystkich.

Dlaczego nie robimy 'kompleksowych rozwiązań'?
W Carpetfloorcoverings nie lubimy lania wody o ratowaniu planety poprzez wielkie strategie. Skupiamy się na jednej rzeczy: zamianie nacisku stopy na prąd. Nie oferujemy audytów energetycznych całego miasta ani nie obiecujemy, że Twoja firma przestanie płacić za prąd w ogóle. Mówimy jasno – nasza podłoga zasili Twoje światła w przejściu, Twoje tablice informacyjne albo Twoje ładowarki USB w poczekalni. To jest konkret, który można zmierzyć miernikiem uniwersalnym za 40 złotych.
Projekt w Bydgoszczy pokazał, że mała skala (47 paneli) ma największy sens dla lokalnego biznesu. Nie trzeba przebudowywać całego wieżowca, żeby zacząć oszczędzać. Wystarczy zidentyfikować miejsce, gdzie ludzie i tak muszą przejść. Nasz zespół z Bydgoszczy, liczący obecnie 6 osób, jest w stanie zamontować taki system w dowolnym punkcie województwa kujawsko-pomorskiego w czasie krótszym niż tydzień od dostarczenia materiałów na miejsce.
Warto też wspomnieć o aspekcie psychologicznym. Ludzie, którzy dowiadują się, że ich kroki zasilają lampy nad ich głowami, zaczynają inaczej patrzeć na budynek. To buduje pozytywne skojarzenia z miejscem. W pasażu na Gdańskiej widzieliśmy dzieciaki, które specjalnie podskakiwały na panelach, żeby zobaczyć, jak wskaźnik na małym wyświetlaczu przy wejściu idzie w górę. To najlepszy dowód na to, że nasza technologia jest zrozumiała dla każdego, niezależnie od wieku czy wykształcenia.


